Kobieta na prezydenta Unii!
250 milionów kobiet w UE - i ani jedna się nie nadaje? Zadając takie
retoryczne pytanie duńska deputowana chce ruszyć "męskie" sumienia
europejskich elit. Christel Schaldemose, 41-letnia deputowana z Partii
Europejskich Socjalistów umieściła w internecie ogólnoeuropejską
petycję, która rozpoczyna precedensową akcję w historii Unii
Europejskiej - czytamy w Gazecie Wyborczej.
Jeśli w 2009 roku wejdzie w życie Traktat Lizboński Unia będzie miała
swego prezydenta (przewodniczącego Rady Europejskiej), ministra spraw
zagranicznych (wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i
bezpieczeństwa). W połowie przyszłego roku do obsadzenia będą też
stanowiska szefa Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Jak
na razie na politycznej giełdzie kandydatów do objęcia tych kluczowych
stanowisk nie ma ani jednej kobiety. I właśnie to najbardziej
zirytowało Schaldemose.
"Dysponując milionem podpisów możemy domagać się od Komisji
Europejskiej przestrzegania przez UE zasady równości płci, poczynając
od nadchodzących nominacji" - czytamy w uzasadnieniu petycji. Duńska
deputowana przytacza uzasadnienie prawne - jeden z zapisów nowego
traktatu: "We wszystkich swoich działaniach Unia zmierza do zniesienia
nierówności oraz wspierania równości mężczyzn i kobiet".
Akcja będzie prowadzona pod nośnym hasłem "Females in front" (Kobiety
do przodu, Kobiety na przód). W rzeczywistości w politycznym świecie
Europy pozostają daleko w tyle za mężczyznami. W 27 krajach UE tylko
jedna kobieta stoi na czele rządu - niemiecka kanclerz Angela Merkel.
Tylko w finlandzkim rządzie jest więcej kobiet niż mężczyzn a w
Hiszpanii panuje równowaga. Statystycznie 75 proc. ministrów w
europejskich rządach to mężczyźni.
Petycję znajdziesz na stronie: www.femalesinfront.eu
źródło: Jacek Pawlicki, Gazeta Wyborcza
- Zaloguj się by odpowiadać
- 4642 odsłon

Delicious
Digg
Facebook
Google
Yahoo
Technorati